
Czy studenci trybu wieczorowego nie wchodzą na zawodowy rynek lepiej przystosowani? Zajęcia, korekty i oddania mają, powiedzmy, od godziny piętnastej. Trwają one do wieczora, czasem późnego. Następnie odprężenie, może jakieś spotkanie towarzyskie, kolacja, drink, film – co kto lubi. I sen. Bo na pewno nie projekty. Mają je przecież od rana, dnia następnego. Rysują od godziny (przykładowo) dziewiątej do kolejnej, umówmy się, piętnastej – kiedy to czas zwijać prace na uczelnie. Tam kolejne korekty, prezentacje itp. Czy to nie wygląda jak zdrowy tryb życia? Studenci architektury dziennej, po zajęciach od rana, muszą odpocząć. Zregenerować siły. Za projekty zabierają się po kolacji, po spotkaniach, po północy… I gdzie tu sprawiedliwość?! Przecież w żadnym normalnym biurze nie pracuje się w godzinach 0:00 – 8:00…
Nie wiem więc pytam? Co myślicie?